Miał zginąć za poparcie Bidena

2021-11-14 1:51

Polityka niektórych rozpala do czerwoności. Przekonał się o tym zaprawiony w bojach kongresmen Andrew Garbarino (37 l.), jeden z republikańskich reprezentantów, którzy poparli w głosowaniu wart 1,2 biliona dolarów plan infrastrukturalny administracji Bidena. Kilka dni później politykowi grożono śmiercią. Stał za tym mieszkaniec Long Island.

Reprezentujący NY Andrew Garbarino 5 listopada, razem z 12 kolegami z Partii Republikańskiej zagłosował w Izbie Reprezentantów za przyjęciem gigantycznej ustawy infrastrukturalnej. Znalazł się tym samy pod ostrzałem partyjnych kolegów, ale też byłego prezydenta Donalda Trumpa (75 l.), który publicznie potępił za legislacyjną zdradę. Na tym się jednak nie skończyło.

W poniedziałek kongresmen odebrał telefon od mężczyzny, który zagroził mu śmiercią w związku z feralnym głosowaniem. Polityk zgłosił sprawę policji, a ta dość szybko ustaliła sprawce. W środę wkroczyła do domu Kennetha Gaspera (64 l.) w Lake Ronkonkoma na Long Island i oskarżyła go o groźby i nękanie.

Garbarino w rozmowie z „New York Post” stwierdził, że winna jest polityka i dezinformacja, rozpowszechniana przez jego kolegów z Izby. - Są członkowie Kongresu, którzy przez to atakują nas, a to powoduje, że otrzymujemy groźby śmierci z drugiej strony – powiedział.