USA NOWY JORK CHICAGO
USA usa Sebastian Mikosz - prezes Polskich Linii Lotniczych LOT: dziś też bym kupił dreamlinery

Sebastian Mikosz - prezes Polskich Linii Lotniczych LOT: dziś też bym kupił dreamlinery

25.08.2013, godz. 00:43
Sebastian Mikosz
foto:

Jest szansa na to, żeby przywrócić połączenia z Newarku do kraju nad Wisłą – mówi w rozmowie z Super Expressem Sebastian Mikosz prezes Polskich Linii Lotniczych LOT.

- Zacznijmy od sprawy, która dotyczy sporej części naszych rodaków. Czy istnieją szanse na przywrócenie popularnych wśród Polonii połączeń polskiego przewoźnika z Newark do Warszawy?

- Takie decyzje nie są łatwe. Zawieszenie połączenia do Newark było konieczne z punktu widzenia poprawy wyników finansowych PLL LOT. Ze względu na dużą sezonowość przewozów lotniczych na trasach atlantyckich i znacznie niższy popyt w miesiącach zimowych utrzymywanie połączeń do dwóch portów lotniczych w Nowym Jorku okazało się nieopłacalne. Skoncentrowaliśmy się na połączeniu do JFK, które ma większy potencjał biznesowy. Zwiększyliśmy liczbę rejsów w tygodniu, co spotkało się z pozytywną reakcją pasażerów, którzy w dużej części pozostali nam lojalni, korzystając z lotniska JFK zamiast Newark.

Jednocześnie cały czas analizujemy sytuację rynkową i nie wykluczamy powrotu na Newark w ograniczonym zakresie - w szczycie sezonu letniego - po zakończeniu okresu restrukturyzacji, czyli w 2016 roku. Wtedy do floty PLL LOT dołączą kolejne dreamlinery. Zabezpieczyliśmy nasze sloty (prawa do startów i lądowań w określonym przedziale czasowym) w tym porcie, wypożyczając je naszemu amerykańskiemu partnerowi. Dzięki temu nie będziemy mieli problemu z ponownym uruchomieniem połączenia, o ile prognoza jego wyników finansowych będzie pozytywna.

- Na jakie obniżki cen biletów mogą liczyć pasażerowie ze Stanów do Polski?

- Stale proponujemy atrakcyjne ceny na trasach do i ze Stanów. Bilety w klasie ekonomicznej można kupić od 818 dol. z Nowego Jorku, a z Chicago do Polski od 878 dol. Już dziś każdy może też skorzystać z oferty upgradu na pokładzie samolotu. Co pozwala odkryć odmienioną jakość obsługi i nową klasę Premium Club. A już niedługo na naszej stronie pojawi się usługa Plus Grade, dzięki której pasażerowie będą mogli brać udział w licytacji i sami zdecydują, ile są w stanie zapłacić za przelot w wyższej klasie.

- Nasi Czytelnicy często pytają, jak to jest możliwe, że promocje LOT dotyczą jedynie podróżnych wylatujących z Polski. Natomiast osoby, które kupują bilet na samolot w NYC nie mogą skorzystać z promocji? Może pan wyjaśnić tę sytuację?

- To naturalne. Promocje przygotowywane są dla poszczególnych rynków. Może się zdarzyć, że mamy promocje na rynku polskim, podobnie -możemy mieć promocje tylko na rynku amerykańskim. Czasem oferujemy promocje globalne, które dotyczą wszystkich rynków. Nie jest to nic niezwykłego, wszystkie linie lotnicze w ten sposób promują swoje ceny, konkurując na danych rynkach. Zresztą nie dotyczy to wyłącznie linii lotniczych.

- Dreamlinery, osławione liniowce marzeń, z którymi jest tyle problemów, spełniają już według pana swąją funkcję?

- Ze względu na opóźnienia wynikające z zastosowania zupełnie nowych rozwiązań technologicznych pierwszy z ośmiu zamówionych egzemplarzy wylądował z blisko 4-letnim opóźnieniem - dopiero w listopadzie 2012 roku. I, choć decyzją administracyjną zostały one uziemione, nadal uważam że wybór tego samolotu był właściwy i dzisiaj też podjąłbym taką samą decyzję. Oczywiście wolałbym, by dreamliner był w powietrzu od momentu dostarczenia go do LOT-u, ale tak nie było. Opóźnienie dostaw, a potem uziemienie maszyn to był duży problem. Przede wszystkim potężny dla producenta i oczywiście w konsekwencji również dla nas. Jestem przekonany, że dreamliner jest samolotem marzeń i mimo falstartu bardzo szybko zyskuje sobie już przychylność pasażerów.

- Jakie straty poniósł polski przewoźnik w wyniku "uziemienia" dreamlinerów?

- To duża kwota… Ale nie mogę jej podać, bo Boeing nie może dowiedzieć się o niej z "Super Expressu". To jest element negocjacji.

- A co z odszkodowaniem od koncernu?

- Rozmawiamy z Boeingiem. Przekazaliśmy nasze stanowisko i czekamy na odpowiedź. Klimat tych rozmów jest dobry, więc nie ma sensu reagować nerwowo. Pójście do sądu jest ostatecznością. Jedno jest pewne - my nie odpuścimy.

- Pojawiają się opinie podróżnych, że w klasie ekonomiczniej nowych maszyn jest mało miejsca...

- Nie odnoszę takiego wrażenia. W porównaniu z boeingiem 767, który dotychczas obsługiwał nasze rejsy dalekodystansowe, klasa ekonomiczna to wielki komfort. Siedzenia są szersze, szerokość siedziska to 43 cm. Ale to nie dla tych atutów nasi pasażerowi chwalą sobie ten samolot. Dreamliner to przede wszystkim czystsze powietrze, wyższe ciśnienie i wilgotność, wyciszona kabina, dynamiczne oświetlenie pokładowe czy lepsza widoczność dzięki dużym oknom. Te udogodnienia dostępne są bez względu na klasę, w jakiej podróżujemy.

- Trwa restrukturyzacja LOT. Na jakim obecnie jest etapie? Jakie linie kupią polskiego przewoźnika?

- 20 czerwca złożyliśmy, w moim przekonaniu, bardzo solidny i realny plan restrukturyzacji. Teraz z pełną determinacją realizujemy go krok po kroku. Efekty już powoli widać. Wszystkie siły koncentrujemy na przywróceniu rentowności spółki. Inwestor lub nowy właściciel to dopiero kolejny krok.

- W wywiadach mówi pan o sobie, że jest pasjonatem lotnictwa. Co w nim pana pociąga?

- Wolność… pokonanie kolejnej bariery przez człowieka… fascynująca złożoność tej branży… fenomen maszyny ważącej od kilku do nawet kilkuset ton wzbijającej się w powietrze… Wszystko razem. Zaraz po powrocie ze studiów zapisałem się do aeroklubu - chciałem zrobić licencję pilota, a kilka lat przed pracą w LOT zostałem wybrany do zarządu Aeroklubu Warszawskiego. Oczywiście świat linii lotniczych jest zupełnie inny, ale praca w LOT była momentem przełomowym i bardzo silnie pasję lotniczą wzmocniła. Zawsze mówiłem, że jeśli kiedykolwiek będzie szansa pracy w PLL LOT, to podejmę się takiego wyzwania bez cienia wahania. Tak też zrobiłem.

- Jest pan autorem książki "Leci z nami pilot".

- To opowieść o podróżach lotniczych i wszystkim, co je umożliwia. Wiele osób ma swoje pomysły, dokąd moglibyśmy latać, jakie kierunki otwierać, jakie zamykać. Zdarza się, że pasażerowie narzekają na wysokie ceny biletów, nie zdając sobie sprawy, ile czynników składa się na nią. Nowatorskie metody kontroli osobistej budzą bunt i złościmy się, kiedy z powodu niesprzyjających warunków atmosferycznych odwoływane są loty. Tymczasem wszystko, co robią linie lotnicze, ma swoje uzasadnienie. A głównym priorytetem jest bezpieczeństwo pasażerów. Mało kto, wsiadając do samolotu, wie, jak bardzo skomplikowany jest biznes lotniczy. A jest naprawdę skomplikowany. Chciałem przybliżyć ten temat, nieco go oswoić. Zwłaszcza gdy pod moim adresem zaczęło padać wiele pytań o branżę i jej mechanizmy. Zorientowałem się, że lotnictwo pasażerskie wywołuje znacznie większe zainteresowanie, niżbym się spodziewał.

autor: Rozmawiała Agnieszka Granatowska zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: