NOWY JORK Newsy Kronika polonijna Co, gdzie, kiedy Dobre bo polskie Prawnik Radzi Sport polonijny
USA nowy jork sport Chcemy zbudować zespół pozytywny

Chcemy zbudować zespół pozytywny

14.09.2013, godz. 02:00
Chcemy zbudować zespół pozytywny
foto:

Trener piłkarzy nowojorskiej Polonii - jak zapowiada - zamierza wpoić swoim zawodnikom mentalność zwycięzców!

Dwukrotny reprezentant Polski, dwukrotny mistrz Polski, zdobywca Pucharu Polski oraz Pucharu Izraela. W sierpniu przyjechał do Nowego Jorku, aby poprowadzić Polonię do sukcesów. Grzegorz Wędzyński w rozmowie z nami opowiada o swoich pierwszych tygodniach spędzonych w Stanach Zjednoczonych...

- Pierwszy kontakt z Polonią Nowy Jork...?

- Miałem go za sprawą Grega Bajka. Ten człowiek od dłuższego czasu stara się utrzymywać jak najbardziej pozytywne więzi z Polską. To Amerykanin polskiego pochodzenia, były zawodnik, który swego czasu występował w Stali Stalowa Wola. Ma do Polski bardzo duży sentyment. Poznaliśmy się w Bielsku-Białej, gdzie przebywał wraz z drużyną Icon New Jersey, której jest prezesem. Obserwowałem grę Icon w sparingach z Podbeskidziem Bielsko-Biała, Cracovią, Energetykiem ROW Rybnik, Polonią Bytom oraz Pogonią Siedlce. Greg zwrócił się do mnie z pytaniem, czy zechciałbym poprowadzić zespół Polonii w Stanach Zjednoczonych. Jego oferta była bardzo atrakcyjna, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę możliwości rozwoju Polonii Nowy Jork, która jest dla Icon klubem partnerskim. Prezydentem Polonii od kilkunastu lat jest Michał Siwiec. To biznesmen, który utożsamia się z tym miastem. Dla niego elementem odskoczni i wielką pasją jest właśnie ten klub piłkarski. Odbyliśmy kilka rozmów telefonicznych, podczas których przekonał mnie do wyjazdu. Nie namyślałem się długo i tak tutaj trafiłem.

- Jakie kontakty z Polską utrzymuje klub?

- Polonia kilka razy w roku przyjeżdża do Polski, zaprasza także za ocean zespoły znad Wisły. Na ich zaproszenie do USA wyjechały między innymi Łódzki KS, Podbeskidzie, Cracovia i wiele innych. Zarówno Greg Bajek, jak i Michał Siwiec zasługują na słowa wielkiego uznania za całą swoją działalność i wkład w rozwój soccera. Kilku polskich trenerów miało okazję odwiedzić Polonię. Pracował tutaj Romuald Szukiełowicz, do klubu zawitał również Paweł Janas. Ten drugi na pamiątkę zostawił odcisk swojej dłoni. Zawodnikiem Polonii był też strzelec złotej bramki na Wembley Jan Domarski. Polonia Nowy Jork to kawał historii, więc bardzo się cieszę, że mam okazję w niej uczestniczyć. Poznałem wielu wspaniałych ludzi, którzy są otwarci i przyjaźni. Wszyscy chcą kształtować nową historię klubu. Polonia ściśle współpracuje także z Icon New Jersey. Oba kluby wspierają się wzajemnie przez cały czas. Pod koniec listopada do USA na trzy-cztery mecze kontrolne przyjedzie do nas Arka Gdynia. Będziemy mogli sprawdzić, jak na tle zawodowców prezentują się nasze drużyny amatorskie. Spotkaliśmy się niedawno z prezesem Arki i ustaliliśmy szczegóły. Postaramy się ugościć ich jak najlepiej.

- Czy zespół Polonii można nazwać zawodowym?

- Polonia nie jest zespołem profesjonalnym, to drużyna amatorska. Zawodnicy na co dzień pracują, a po pracy lubią pograć w piłkę. Niektórzy z nich są już doświadczeni, ale nie ma żadnych problemów z dyscypliną i koncentracją. Chciałbym wspólnie z nimi zbudować zespół pozytywny w każdym calu. Pragniemy grać zgodnie z duchem fair play, dawać radość wszystkim kibicom i osobom, które nas wspierają. Od swoich zawodników oraz przede wszystkim od siebie wymagam przy tym profesjonalizmu. To zespół amatorski, ale podejście do zajęć musi być zawodowe.

- W jaki sposób zamierzasz odmienić drużynę, która do niedawna prezentowała się niezbyt dobrze?

- W ostatnim czasie zespół przeżywał pewien kryzys, notował słabe rezultaty. Składało się na to wiele czynników, może nieco brakowało atmosfery. Chcemy to wspólnie zmienić. Staram się wpoić moim zawodnikom mentalność zwycięzców. Oczywiście, można mecz przegrać, ale po zażartej i nieustępliwej walce do samego końca. Drużyna musi stanowić kolektyw. Cały czas szukamy nowych zawodników, którzy nie tylko podniosą poziom sportowy, lecz także swoim zachowaniem i zaangażowaniem będą wspierać rozwój Polonii. Chcemy być wizytówką wielu pokoleń Polaków żyjących na emigracji.

- Początek był bardzo obiecujący. Zwycięstwo 4:0 zwiastuje coś dobrego.

- W pierwszej połowie lekko przeważaliśmy, ale dopiero w drugiej udowodniliśmy, że jesteśmy lepsi. Szansę w tym meczu dostało sporo dublerów i pokazali oni, że potrafią taką możliwość wykorzystać. Pokazaliśmy charakter, ale musimy iść dalej. Przed nami dwa mecze na własnym boisku. Wspólnie dążymy do zwycięstw, tworzymy kolektyw. Prezydent klubu przekazał zespołowi sprzęt w biało-czerwonych barwach, są blisko nas życzliwi nam ludzie, za co dziękuję i zapraszam do współpracy. Warto jednak pamiętać, że w minionej kolejce nie tylko pierwszy zespół odniósł efektowne zwycięstwo. Także drużyna rezerw pod kierownictwem Waldemara Podbielskiego wygrała 4:0. Wystąpiłem w tym spotkaniu, nawet zdobyłem bramkę strzałem z dystansu, z czego bardzo się cieszę. Gra także drużyna oldbojów. Jej dobrym duchem jest Jarosław Mieleszko. To pochodzący z Białegostoku zawodnik, który kiedyś zaliczył epizod w Jagiellonii. Teraz opiekuje się drużyną oldbojów. Dwa dni po przylocie do USA miałem okazję zagrać w turnieju im. Kazimierza Deyny. Z Polski przyjechał Janusz Kupcewicz, dotarł do nas także Antoni Trzaskowski, odbyliśmy bardzo przyjemną imprezę w gronie wspaniałych ludzi. Polonia Nowy Jork to zespół seniorów, rezerw i oldbojów. Te dwa efektowne zwycięstwa to początek naszej długiej pracy. Były w klubie jakieś zawirowania, ale chcemy o tym zapomnieć i robić swoje. Dla mnie liczy się i pierwszy, i ostatni zawodnik. Od każdego oczekuję serca i zaangażowania. Jeżeli gracze będą to rozumieli, będziemy osiągać właściwe rezultaty. Chcemy mieć radość z gry w piłkę nożną.

Rozmawiała

autor: Barbara Chrostowski zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: