NOWY JORK Newsy Kronika polonijna Co, gdzie, kiedy Dobre bo polskie Prawnik Radzi Sport polonijny
USA nowy jork ameryka Upewniła się, że samolot jest nad Ameryką, by urodzić obywatela USA?

Upewniła się, że samolot jest nad Ameryką, by urodzić obywatela USA?

23.10.2015, godz. 00:00
American Airlines, samolot
American Airlines, samolot foto:

Historia narodzin dziecka na pokładzie samolotu, która zdawała się być cudem w chmurach, nabrała zupełnie innego wymiaru. Imigracyjnego i dramatycznego. Jak podaje Associated Press, matka dziewczynki urodzonej w samolocie należącym do China Airlines została deportowana do Tajwanu. Sama. Jej dziecko, będące obywatelem USA z racji urodzenia w amerykańskiej przestrzeni  powietrznej, pozostało na Alasce pod opieką władz federalnych.

Dlaczego tak się stało?Otóż  według osób przebywających w samolocie oraz obsługi rejsu, kobieta – będąca w 32 tygodniu ciąży w momencie wsiadania na pokład – mimo rozpoczętej akcji porodowej kilka godzin po starcie rozpoczynającym 19-godzinny rejs, tak długo nie urodziła póki nie miała pewności, że maszyna znajduje się nad terytorium USA. Stewardesy, pomagające przy porodzie oraz inni świadkowie zeznali, że kobieta – której władze podały tylko imię Jian – miała ciągle pytać: „Czy jesteśmy w amerykańskiej przestrzeni powietrznej?” („Are we in U.S. airspace yet?”).

Przypomnijmy,  do niecodziennej akcji porodowej doszło na pokładzie samolotu China Air lecącego z Tajwanu do Los Angeles.  Kiedy maszyna znajdowała się już w amerykańskiej przestrzeni powietrznej, jedna z pasażerek zaczęła rodzić. Szybko stało się jasne, że nie jest to chwilowy ból czy skurcze, które mogą minąć, ale prawdziwa akcja porodowa. Na szczęście na pokładzie znajdowała się dr Angelica Zen, pediatra rezydujący już czwarty rok w uniwersyteckim szpitalu w Los Angeles. Podczas gdy kapitan maszyny po nadaniu komunikatu zawrócił na Alaskę, by tam wylądować,  dr Zen przywitała na świecie malutką dziewczynkę. Po wylądowaniu, matka i jej dziecko zostały przewiezione do szpitala, a samolot kontynuował podróż do LA.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: