NOWY JORK Newsy Kronika polonijna Co, gdzie, kiedy Dobre bo polskie Prawnik Radzi Sport polonijny
USA nowy jork newsy Urszula Dudziak w Nowym Jorku wyśpiewała naszej redakcji dosłownie wszystko... Jestem w związku, który nazywa się „ulga”

Urszula Dudziak w Nowym Jorku wyśpiewała naszej redakcji dosłownie wszystko... Jestem w związku, który nazywa się „ulga”

04.05.2014, godz. 10:32
Urszula Dudziak
foto:

Z wybitną wokalistką jazzową udało nam się spotkać w Konsulacie Generalnym RP na Manhattanie. Urszula Dudziak uchyliła nam rąbka tajemnicy i opowiedziała, jakich sztuczek używa, że mimo faktu, iż skończyła 70 lat, emanuje wielką radością życia i... wygląda wspaniale! Wiemy również, nad czym teraz pracuje i jaki tytuł będzie nosiła jej kolejna książka...

– Pamięta pani rok 1974? W tym samym miejscu, w Konsulacie Generalnym RP, odbywała się promocja płyty „Fusion” wydanej przez Columbię. Teraz przyjechała pani na promocję swojej książki „Wyśpiewam wam wszystko”. Jak odbiera pani oba te wieczory z perspektywy lat?
– Wygląda na to, że już dobrze znacie moją książkę. No tak, napisałam w niej o tym wieczorze z 1974 roku. Wówczas były całkiem inne czasy. No i ja byłam na innym etapie swojego życia... Zaczynaliśmy z Michałem Urbaniakiem dopiero istnieć na amerykańskim rynku muzycznym. Wtedy byłam niepewna, wszystkiego się bałam i czułam się zupełnie inaczej niż dziś. Gdy tak patrzę na swoje życie, to były to takie schody, po których wspinałam się, czasami wyłam z rozpaczy, ale teraz wydaje mi się, że stoję na górze i mam najpiękniejszy widok, jaki mogę mieć.

– Przez 30 lat mieszkała pani w Nowym Jorku, tu na świat przyszły obie pani córki. 10 lat temu wróciła pani do Polski. Wybór - Nowy Jork czy Warszawa, które miejsce jest bliższe pani sercu?
– Czy dokonuję takich wyborów? Właściwie nie. Może dlatego, że mam taki charakter. Jak jestem tu, to nie tęsknię za Warszawą, a jak jestem tam, to nie tęsknie za Nowym Jorkiem. Jak jestem w NYC cieszę się, chodzę po klubach, odwiedzam znajomych. Ja po prostu umiem się odnaleźć w każdej sytuacji.

– Emanuje pani energią, wygląda pani wspaniale, jak pani to robi?

– Złożyło się na to wiele elementów. Najważniejsze jest, żeby robić to, co się kocha. Wtedy codzienne życie staje się jak wieczne wakacje. Gdy ktoś zadaje mi pytanie, gdzie jadę na wakacje, ja mówię: jestem cały czas na wakacjach. Oczywiście jest to ciężka praca, ale praca, która przynosi tyle zadowolenia, szczęścia i tyle dobrej energii, że jestem w stanie nią obdarowywać ludzi pojawiających się na mojej drodze.

– Czuje się pani kobietą spełnioną?
– To zależy. Jeśli mówimy o spełnieniu w tym sensie, że mogę usiąść, bo wszystko już zrobiłam, to nie. Dal mnie spełnienie oznacza, że osiągnęłam taki moment w życiu kiedy mogę sobie właściwie pozwolić na dużo rzeczy, na jakie nie mogłam sobie pozwolić wcześniej. Bez strachu, bez niepewności... Po prostu idę jak burza. Nie mam już wątpliwości tego typu, czy się do tego nadaję czy nie. Wierzę, że jeśli projekt robię z przekonaniem i dobrą energią, to z pewnością znajdzie on odbiorców.

– A czy w życiu osobistym również pani odnosi takie sukcesy, jak w zawodowym?

– Wszystko zależy od tego, z jakiego punktu widzenia na to popatrzymy. Byłam zamężna kilka razy, miałam kilka związków, na ogół z artystami. To było właściwie takie niebo i piekło. Niesamowita dynamika. Teraz jestem w związku spokojnym. Mój narzeczony jest kapitanem żeglugi wielkiej i powiedział, że już dopłynął do portu i nie chce więcej pływać (śmiech). Ten obecny związek jest pod tytułem ulga! I to jest zupełnie coś niesamowitego. Nigdy wcześniej nie przypuszczałam, że coś takiego w ogóle istnieje.

– A nad czym zawodowo teraz pani pracuje?

– No cóż, ponieważ jestem w niesamowitym związku, mogę teraz z dystansem spojrzeć na moje poprzednie miłosne związki. Dlatego postanowiłam, że napiszę książkę właśnie o związkach damsko-męskich. Będzie to taka swoistego rodzaju wycieczka w moje życie uczuciowe. O tym, jak się rozstawałam z mężczyznami oraz o tym jak bardzo kochałam. Już nawet w sekrecie mogę zdradzić tytuł. Będzie brzmiał: „Serce nie siwieje” lub też „Serce nie ma zmarszczek”.

Rozmawiali: Agnieszka i Dariusz Granatowscy

zdjęcia Dariusz Granatowski.


Urszula Dudziak urodziła się 22 października 1943 r. w Straconce (obecnie Bielsko-Biała). Edukację muzyczną rozpoczęła w Zielonej Górze. W 1961 r. wygrała konkurs „Mikrofon dla wszystkich”, po którym została zaproszona na występy do klubu Hybrydy w Warszawie. W 1972 r.  w USA wydała płytę Newborn Light (w duecie z Adamem Makowiczem). Był to początek wielkiej, światowej kariery. Jej piosenka Papaya z 1976 stała się w 2007 hitem na Filipinach, w Azji i Ameryce Południowej, gdzie dodano do niej charakterystyczny taniec. W 2008 roku o sukcesie „Papaya” i „Papaya Dance” informowała amerykańska stacja i program ABC - Good Morning America.
Artystka nagrała ponad 50 płyt. Wielokrotnie występowała na prestiżowych festiwalach jazzowych całego świata. Urszula Dudziak otrzymała w 2009 r. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Została również m.in. uhonorowana medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Pracowała z takimi artystami i grupami, jak: Krzysztof Komeda, L.U.C, Michał Urbaniak (jej były mąż), Walk Away, Gil Evans, Archie Shepp, Dj Vadim, Lester Bowie i Bobby McFerrin.

autor: Agnieszka Granatowska zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: