NOWY JORK Newsy Kronika polonijna Co, gdzie, kiedy Dobre bo polskie Prawnik Radzi Sport polonijny
USA nowy jork newsy Tak długo w Nowym Jorku może jechać karetka, zanim uratuje nam życie. Lub nie zdąży... 9 minut i 42 sekundy

Tak długo w Nowym Jorku może jechać karetka, zanim uratuje nam życie. Lub nie zdąży... 9 minut i 42 sekundy

30.03.2014, godz. 09:00
FDNY, NYC, NY,
foto:

To niepokojące: czas oczekiwania na karetkę czy interwencję policji, wezwaną przez numer alarmowy 911, wydłuża się! Obecnie dojazd na miejsce wypadku – kiedy liczy się każda sekunda – zajmuje w metropolii nowojorskiej średnio dziewięć i pół minuty. To o siedem sekund dłużej niż w zeszłym roku. Tak przynajmniej wynika z najnowszego raportu przedstawionego właśnie w Radzie Miasta.

Choć niektórym mogłoby się wydawać, że różnica nie jest duża, to jednak eksperci podkreślają, że w takich przypadkach - kiedy w grę wchodzi ludzkie życie lub schwytanie groźnego przestępcy - każdy ułamek sekundy jest na wagę złota. I co gorsza – jak przedstawiono na posiedzeniu komisji ds. pożarnictwa i wymiaru sprawiedliwości (Fire and Criminal Justice Committee), tendencja jest rosnąca.
Okazuje się, że przez dwa pierwsze miesiące tego roku dojazd karetki EMS na miejsce zgłoszenia wynosił 9 minut i 42 sekundy (od momentu wykręcenia numeru 911).


– Te liczby są za wysokie, wręcz niedopuszczalne! Koniecznie trzeba zrobić wszystko, aby skrócić czas dojazdu pomocy na miejsce wezwania. Kiedy ktoś dostaje zawału, to potrzebuje pomocy natychmiast. Nie ma nawet minuty, a co dopiero mówić o ponad dziewięciu! – mówiła na posiedzeniu radna Elizabeth Crowley, przewodnicząca Fire and Criminal Justice Committee. Słowa te kierowała głównie pod adresem Sala Cassano, szefa nowojorskiej straży pożarnej, której podlega wydział ratownictwa. Choć podczas zdawania raportu nie zaprzeczył on, że dojazd do osoby potrzebującej powinien być krótszy, to jednak zwrócił uwagę na fakt, że wydłużenie się czasu interwencji może wynikać ze zmiany... sposobu mierzenia. Faktycznie, w czerwcu zeszłego roku – po dość rażących „wpadkach”, gdy pomoc dojechała zbyt późno albo karetka została wysłana pod zły adres – zaczęto mierzyć czas właśnie od momentu wykręcenia numeru 911. Wcześniej był on mierzony dopiero od chwili, kiedy dyspozytor linii przesłał zgłoszenie do odpowiedniej jednostki. I właśnie w zeszłym roku – po zmianach – zaczął wynosić średnio 9 minut i 23 sekundy (niestety, dalej rośnie).


– Tak po prostu być nie może, mamy koniec pierwszego kwartału i jest ciągle gorzej. Poza tym, że igramy z życiem mieszkańców, to narażamy miasto na procesy – zauważała Crowley, dodając, że oczekuje, iż podsumowanie kolejnego kwartału będzie zdecydowanie lepsze.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: