NOWY JORK Newsy Kronika polonijna Co, gdzie, kiedy Dobre bo polskie Prawnik Radzi Sport polonijny
USA nowy jork newsy Nowy Jork płacze po śmierci dzieci

Nowy Jork płacze po śmierci dzieci

24.03.2015, godz. 00:00
pożar
foto:

Setki ludzi – z rodziną i politykami na czele – żegnały siedmioro rodzeństwa, które żywcem spłonęło w spalone w pożarze na Brooklynie. Łzy, lament i wzruszające wspomnienia... W Shomrei Hadas Chapel na Brooklynie odbyło się ostatnie pożegnane siedmiorga dzieci z ortodoksyjnej rodziny  żydowskiej, które żywcem spłonęły śpiąc w swoich łóżeczkach w domu przy Bedford Ave.

Do rozpaczającego Gabriela Sassoona, ojca jedynej ocalałej z pożaru córki, dołączyli przyjaciele i krewni rodziny a także zwykli nowojorczycy wstrząśnięci tą  tragedią.  – Moje dzieci miały twarze aniołków, były czyste...  Hashem (Bóg) wie, jak bardzo je kochałem – mówił przełykając łzy Gabriel Sassoon.  Kochający dzieci ponad wszystko, wspominał je i przypominał w czym były cudowne... – Eline była bardzo uduchowiona, Rivkah dawała każdemu radość... – mówił kolejno o każdym z dzieci, a słowa jego wywoływały płacz i łzy u wszystkich zgromadzonych. – Proszę wszystkich kochajcie swoje dzieci. Moje były niewiarygodnie, były najlepsze... Ale już ich nie ma... Hashem miał inny plan... – mówił Gabriel Sassoon.  Po ceremonii, w której uczestniczył m.in. prezydent Brooklynu, Eric Adams, tłum żałobników przeszedł w krótkiej procesji wzdłuż 14th Ave. Siedem trumien z dziećmi zostało przetransportowanych samolotem do Izraela, gdzie zostaną pochowane na cmentarzu Har HaMenuchot w Jerozolimie.

Jak pisaliśmy we wczorajszym wydaniu, do tragedii doszło w nocy z piątku na sobotę w  Midwood na Brooklynie. Pierwsze płomienie ognia w domu pojawiły się tuż po północy, w sobotę. Przyczyną pożaru była wadliwa kuchenka elektryczną. Ortodoksyjni Żydzi w czasie szabatu, który rozpoczyna się od zachodu słońca w piątek i trwa do zachodu słońca w sobotę nie mogą m.in. rozniecać ognia czy też używać elektryczności, dlatego też często zostawiają oni włączone kuchenki... Płomienie ognia niemal w mgnieniu oka rozprzestrzeniły się z dolnej części kondygnacji domu na pozostałe piętra, gdzie spało siedmioro dzieci. Jedynie matce i 16-letniej córce udało się przeżyć wyskakując z okna płonącego domu. Zrozpaczona kobieta – jak relacjonowała sąsiadka – krzyczała: „Tam są moje dzieci, ratujcie je...”. Niestety przybyli na miejsce strażacy mogli jedynie wynieść martwe ciała, jedno po drugim...

W pożarze żywcem spłonęli: 5-letni Yaakob Sassoon, 6-letnia Sara, 8-letni Moshe, 10-letni Yeshua, 11-letnia Rivkah, 12-letni David i 16-letnia Eliane . – To niewiarygodna, tragedia. Każdy nowojorczyk czuje teraz wielki ból – powiedział Bill de Blasio (53 l), który przybył na miejsce najtragiczniejszego od 2007 roku pożaru w Nowym Jorku.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: