NOWY JORK Newsy Kronika polonijna Co, gdzie, kiedy Dobre bo polskie Prawnik Radzi Sport polonijny
USA nowy jork newsy Nasza powyborcza analiza. Co dalej z reforma imigracyjną?

Nasza powyborcza analiza. Co dalej z reforma imigracyjną?

11.11.2014, godz. 17:27
reforma, imigracja, USA
foto:

Czy wraz ze zwycięstwem Partii Republikańskiej i przejęciem kontroli w dwóch izbach Kongresu, umarła nadzieja milionów imigrantów na zalegalizowanie pobytu w USA, bądź choćby ochronę przed deportacją?

Eksperci prawa imigracyjnego wraz z politykami, którzy od początku walczyli o reformę – choć dyplomatycznie i ostrożnie – są zdania, że nadzieja ciągle nie umarła. Tym bardziej, że prezydent Barack Obama – mimo ostrzeżeń ze strony zwycięskich republikanów – zapowiedział, że nie da się zastraszyć.

Prezent pod choinkę?

– Posiadam siłę oraz kompetencję do działań indywidualnych i skorzystam z tego. Zapowiedziałem, że użyję swoich „executive powers” w kwestii prawa imigracyjnego i reformy imigracyjnej, tak też zamierzam uczynić. Za długo czekałem na działania polityków w Kongresie – powiedział Barack Obama w programie „Face the Nation” w CBS. Dał też do zrozumienia, że efekty jego decyzji i działań mają być widoczne jeszcze przed końcem roku, na Boże Narodzenie.

Potwierdzają to demokratyczni politycy, którzy mówią, że administracja prezydenta Obamy ma ogłosić zmiany w przepisach imigracyjnych, które mogą dać ochronę przed deportacjami ponad pięciu milionów osób.

Szczątkowe rozporządzenia zamiast kompleksowej reformy

Po tym jak w 2013 Senat USA przyjął projekt dwupartyjnej ustawy imigracyjnej, trafił on do Izby Reprezentantów, kontrolowanej przez republikanów. I od samego początku ustawa natrafiła tam na opór.

Republikańscy kongresmani odmawiali i odmawiają zatwierdzenia projektu. Głównym powodem jest zapis o tym, że „nieudokumentowani imigranci mieliby docelowo szansę na amerykańskie obywatelstwo”.

Niekończące się kłótnie i spory republikanów spowodowały, że 30 czerwca Barack Obama zapowiedział, że jest zmuszony skorzystać ze swoich prezydenckich uprawnień, i podejmie indywidualne działania w sprawie reformy. I gdy już wydawało się, że „prezydencka amnestia” jest tylko kwestią dni czy tygodni, sprawa znów zaczęła się odwlekać. A przez chwilę prezydent wycofał się nawet ze swoich działań.

Ostatnio, przed Midterm Elections znów ogłosił, że nie zapomniał o imigrantach i dotrzyma danego wcześniej słowa. Krótko po tych zapewnieniach, administracja Obamy zleciła – w Urzędzie Imigracyjnym za przyzwoleniem Departamentu Bezpieczeństwa Kraju (DHS) – zamówienie dodatkowych dokumentów i papierów pozwalających na wydrukowanie dodatkowych milionów zielonych kart i pozwoleń na pracę. Co wyglądało już jak jawna zapowiedź konkretnych działań.

Ponadto liczna grupa polityków już przygotowała dla prezydenta i sekretarza DHS projekt zmian, które powinny zostać niezwłocznie wprowadzone, aby przepisy imigracyjne były egzekwowane bardziej humanitarnie, a fundusze federalne zostały przeznaczone na deportację przestępców, a nie członków rodzin i krewnych obywateli USA.

Czy teraz, po wyborach, które dla demokratów zakończyły się nie najlepiej – prezydent nie ma zamiaru znów się poddać? Pierwsze zapowiedzi sugerują, że wręcz przeciwnie…

Co może się znaleźć w „amnestii Obamy”?

Choć prezydent nie ogłosił jeszcze żadnych detali co do rozwiązania kwestii milionów nieudokumentowanych imigrantów w Stanach Zjednoczonych, to raczej wiadomo, że nie będzie to reforma imigracyjna w pełnym tego słowa znaczeniu. Część nieudokumentowanych może spodziewać się pewnych ulg, przypominających te przyznane w ramach programu DACA (Deferred Action for Childhood Arrivals) zatwierdzonego dekretem prezydenckim z czerwca 2012 r.

Przypuszcza się, że nowe przepisy będą dotyczyć imigrantów, którzy przebywają w USA 10 lat lub dłużej. Ich liczbę ocenia na ok. 5.6 mln osób. Prawdopodobnie będą oni mieli prawo otrzymania numeru Social Security, co pozwoli im ubiegać się o prawo jazdy i pozwolenie na pracę na okres dwóch lat. Nie będą jednak mieć prawa podróżowania poza granice Stanów Zjednoczonych.

Lepiej się przygotować

Choć konkretów brak, eksperci i adwokaci imigracyjni już dzisiaj zalecają, by zacząć gromadzić dokumenty, które mogą być w przyszłości wymagane dla celów identyfikacyjnych czy ewentualnego uniknięcia deportacji. Radzą, by zachowywać swoje paszporty (nawet nieważne), dokumenty identyfikacyjne ze starej ojczyzny, akty urodzenia czy rachunki. Pomocne mogą okazać się świadectwa szkolne, kopie wyciągów z banku, kopie czeków od pracodawcy czy potwierdzenia ukończenia kursów dokształcających.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: