NOWY JORK Newsy Kronika polonijna Co, gdzie, kiedy Dobre bo polskie Prawnik Radzi Sport polonijny
USA nowy jork newsy Jesteśmy...przystojni, inteligentni i utalentowani, a w piosenkach wyrażamy siebie

Jesteśmy...przystojni, inteligentni i utalentowani, a w piosenkach wyrażamy siebie

06.10.2013, godz. 11:00
Wilki w Nowym Jorku
foto:

Rozmawiamy z Robertem Gawlińskim, liderem zespołu Wilki, który 11 października wystąpi w Nowym Jorku

- Jak to było z amerykańską karierą Wilków?

- Po raz pierwszy przyjechaliśmy do USA w połowie lat 90. Graliśmy w Nowym Jorku, później odwiedziliśmy przyjaciół w Kalifornii. Wróciliśmy do Polski, była zima, szaro, ponuro, wtedy zastanawiałem się, czy nie warto wyjechać, przynajmniej sprawdzić się, pograć w klubach, z nowymi ludźmi. Ale to był tylko taki pomysł, nawet nie złożyłem żadnych dokumentów ani nie kupiłem biletów.

- Ale mimo tego koncertujecie w Stanach. Niedługo po raz kolejny zagracie w Chicago. Co ma sobie to miasto, że was tu tak ciągnie?

- Bez przesady, tak często u was nie gramy, ostatnio byliśmy w Chicago chyba z 5 lat temu. Mamy tu sporo znajomych i przyjaciół. Zawsze chętnie przyjeżdżamy do Stanów na koncerty. Lubię przyjechać do Ameryki na koncerty, odwiedzić przyjaciół, wpaść do sklepu z gitarami, ale chyba nie mógłbym tu mieszkać na stałe. Tym razem zabieramy do USA naszych synów, Beniamina i Emanuela. Oni będą pierwszy raz w Stanach, mam nadzieję, że im się spodoba.

- Co tym razem nam zagracie?

- Na pewno nasze największe przeboje i parę utworów z ostatniej płyty pod tytułem "Światło i mrok". Będzie też trochę ballad i szczypta szybkich utworów, nasz koncert będzie miał szybkie tempo. Czasem na koncertach publiczność domaga się jakiegoś utworu, którego dawno nie graliśmy, tak jak ostatnio "Beniamina", gramy wtedy ten utwór na życzenie publiczności i zdarza się, że ta piosenka później zostaje w programie naszych koncertów już na stałe. Lubimy grać w USA, bo Polonia tu bardzo prężnie działa, wiem, że wiele zespołów do was przyjeżdża. Moim zdaniem publiczność wszędzie jest taka sama, nie ma znaczenia, czy gra się w małym miasteczku w Polsce, czy w wielkim mieście w USA.

- Na czym polega fenomen Wilków , że ludzie ciągle chcą was słuchać i oglądać?

- To bardzo proste, jesteśmy przystojni, inteligentni i utalentowani (śmiech). A tak na poważnie... Nie wiem, czy jest recepta na sukces. W swych utworach piszę o tym, co dla mnie jest ważne. Nie interesują nas trendy, mody, nie kalkulujemy na próbach, czy to, co gramy, spodoba się ludziom, czy nie, wyrażamy po prostu siebie. A jeśli ktoś ma podobną wrażliwość do naszej, to chce słuchać tych piosenek.

- Skąd przez tyle lat bierzesz tę niesamowitą energię do szaleństwa na scenie, co ci ciągle dodaje skrzydeł?

- Lubię grać koncerty, zwłaszcza klubowe, lubię mieć bezpośredni kontakt z publicznością, móc zajrzeć prosto w oczy. Lubię też, kiedy ludzie reagują na piosenki, na to, co do nich mówię między utworami, są otwarci, powstaje wtedy taka specyficzna wymiana energii. Myślę, że napędzamy się wzajemnie - bez tego nie ma dobrego koncertu. Może być poprawny, może być pięknie zagrany, zaśpiewany, ale czegoś będzie brakowało, właśnie tych emocji.

- Który z przebojów Wilków lubisz najbardziej?

- To jest trudne pytanie, bo dla artysty jego twórczość jest jak dzieci, nie ma odpowiedzi na pytanie: które kochasz najbardziej?

- Kim są obecnie słuchacze Wilków?

- Nasza publiczność jest bardzo zróżnicowana. Część dorastała razem z Wilkami, na koncerty przychodzą ludzie w naszym wieku, ale też trochę starsi. Dziewczyny, które słuchały pierwszej płyty Wilków, będąc w liceum, zabierają dziś na koncerty swoje córki. Jest też sporo młodych ludzi, takich w okolicach dwudziestki.

Robert Gawliński urodził 31 sierpnia w 1963 roku w Warszawie, jest polskim muzykiem rockowym i wokalistą, współtwórcą zespołu Madame, autorem tekstów i liderem zespołu Wilki, a także członkiem Akademii Fonograficznej ZPAV. Robert Gawliński był wychowywany przez matkę - ojciec opuścił rodzinę, gdy chłopiec miał 7 lat. Swoją przyszłą żonę Monikę poznał w 1983 roku, podczas koncertu Madame, którego Monika była fanką. We wrześniu 1987 roku, trzy dni przed datą ślubu, dowiedział się, że jest poważnie chory. 24 września 1987 roku poślubił swoją Monikę. Po udanej operacji i wyjściu ze szpitala postanowił dalej tworzyć muzykę. 3 grudnia 1992 roku urodziły się bliźniaki Moniki i Roberta Gawlińskiego Emanuel i Beniamin. Obecnie Monika Gawlińska jest menedżerem zespołów Wilki i Żywioły, napisała też tekst do utworu zespołu "Crazy Summer". Pomaga w organizacji zlotów fanów zespołu.

autor: rozmawiała Marta Kossecka-Rawicz zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: