NOWY JORK Newsy Kronika polonijna Co, gdzie, kiedy Dobre bo polskie Prawnik Radzi Sport polonijny
USA nowy jork newsy Gwiazdy to są na niebie

Gwiazdy to są na niebie

12.10.2013, godz. 02:00
Gwiazdy to są na niebie
foto:

Rozmawiamy z Marcinem Czyżewskim, który w sobotę, 12 października, o godz. 7 pm. wystąpi w Copernicus Center w Chicago.

- Cieszysz się, że wystąpisz w Chicago?

- Cieszę na każdy koncert, który gram. Dwa lata temu grałem w LA, więc cieszę się, że teraz przyszedł czas na Wschodnie Wybrzeże.

- Czy będzie to twój pierwszy koncert w Chicago?

- Tak, pierwszy, ale mam tu wielu znajomych, więc to też będzie spotkanie po latach.

- Jakie masz oczekiwania przed tym wydarzeniem?

- Trudno mówić o oczekiwaniach, każdy koncert dla mnie jest równie ważny, po prostu wychodzę z gitarą i gram. Myślę, że najważniejsza jest wymiana energii między artystą a publicznością i wspólne "nakręcanie się". Z niczym tego nie można porównać, to coś wyjątkowego.

- Co usłyszymy na koncercie w Chicago?

- Na pewno chciałbym zaprezentować kilka swoich kompozycji, ale również utwory, które stały się moją inspiracją, a jak będzie - zobaczymy, gdzie mnie poniesie.

- Co ci dał udział w programach TVN Sopot Festival 2009 oraz w finale I edycji muzycznego talent show Tlewizji Polsat "Must Be The Music - Tylko Muzyka"?

- W Sopocie występowałem w 2009 roku razem między innymi z zespołami i wykonawcami: Afromental, Bracia, Kasia Wilk, Gabriella Cilmi i Oceana. Braliśmy udział w międzynarodowym konkursie, więc to było megaważne przeżycie. Prezentowałem swój autorski utwór "Some part of me", który spotkał się z bardzo entuzjastycznym przyjęciem przez jurorów i publiczność. Natomiast jeśli chodzi o "Must Be The Music" i edycję w 2011 roku, to zupełnie inne doświadczenie, choć równie ważne. Tam występowałem z coverami, lecz we własnych aranżacjach, to był po po prostu kolejny etap i chęć pokazania się szerszej publice z nowym projektem...

- Co było najtrudniejsze w tych konkursach?

- Trudno powiedzieć, na pewno jest ogromny stres, jak zawsze wtedy, gdy ktoś nas ocenia, ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Ja lubię wyzwania i lubię łamać konwenanse. Zawsze ryzykuję!

- Które ze swoich piosenek lubisz najbardziej?

- Każda z moich piosenek odpowiada innemu etapowi mojego życia, to inny nastrój, inne emocje. Jedyne, co je łączy, co jest wspólnym mianownikiem, to mój głos. Uwielbiam eksperymenty, więc niech państwa nie dziwi eklektyzm w mojej twórczości. Nie wynika to z chęci podobania się wszystkim, tylko z poszukiwań, chęci odkrywania się co dzień na nowo i niebania się tego. Nie cierpię tylko odcinać kuponów. Żyjemy tylko raz!

- Kiedy odkryłeś w sobie talent do śpiewania?

- Z tego co pamiętam, to było na wczasach z rodzicami, miałem 6 lat i wraz z kolegą, trzymając dezodoranty, śpiewaliśmy i udawaliśmy, że gramy piosenki naszego ulubionego zespołu... Wtedy to się zaczęło. Kiedy miałem 12 lat, dostałem od ojca pierwszą gitarę, kompletnie nie potrafiłem na niej grać, ale świetnie udawałem, założyliśmy wraz z kolegą z klasy nasz pierwszy zespół (dodam, że punkowy) i graliśmy piosenki zespołu Dezerter - ja na tej gitarze, on na kartonach, które imitowały perkusję... Ach, co to były za czasy.

- Po kim odziedziczyłeś talent?

- Z tego co wiem, śpiewała moja nieżyjąca ciocia, siostra mamy. Tata znał 3 akordy na gitarze, ale oboje zajmowali się muzyką raczej amatorsko. Nie mówię, że źle, bo ja też jestem samoukiem, natomiast ja po prostu miałem może więcej determinacji i mogłem sobie pozwolić na więcej, bo nie miałem rodziny, dzieci. Wszystko jest kwestią wyboru, niektóry spełniają się jako rodzice, ja wybrałem drogę artystyczną. Najważniejsze to być szczęśliwym samemu ze sobą.

- Czy mógłbyś coś innego w życiu robić poza śpiewaniem?

- Moja przygoda ze sztuką nie zaczynała się wcale od muzyki. Od 3. roku życia rysowałem i malowałem. Gdyby nie to, że rodzice trochę zmusili mnie, żeby wybrać tzw. uczciwy zawód, może bym to kontynuował, ale na szczęście szybko się zbuntowałem i moim wtedy substytutem do wyrażania emocji stała się muzyka, która z czasem została moją największa pasją. Ona trwa i zawsze będzie trwać.

- Kto jest dla ciebie wzorem muzycznym?

- Miałem wiele wzorów, ale nigdy idoli. Teraz to jest, jeśli miałbym określać, tak po połowie Jared Leto i Damian Rice.

- Myślałeś kiedyś o zrobieniu kariery w USA?

- Szczerze, to nie. Oczywiście najzwyczajniej w świecie trzeba mieć w USA pozwolenie pobytu i na pracę, to tyle jeśli chodzi o prozaiczny powód. A mówiąc poważnie, nie wyobrażam sobie mieszkania gdzie indziej niż w Polsce. Kocham oczywiście podróżować i chciałbym zagrać w każdym kraju i w każdym zakątku świata, ale zawsze potem wracam do mojej szarej, kochanej Polski - taki, choć mało logiczny, ale sentyment...

- Czy czujesz się już gwiazdą?

- Jak to mówią, gwiazdy to są na niebie. Ja jestem muzykiem i jeśli komuś podoba się moja muzyka, to ja się cieszę i bardzo jest mi miło. Oczywiście odczuwam pewne zainteresowanie moją osobą po udziale w programach typu "Must Be The Music", jednak nie zmienia to mojego podejścia do siebie samego, najważniejsza jest muzyka, a cała reszta to tylko dodatek.

- Który ze swoich koncertów w karierze pamiętasz najlepiej?

- Każdy jest dla mnie wyjątkowy, ponieważ każde spotkanie z ludźmi jest niepowtarzalnym przeżyciem. Jeżeli ktoś mnie pyta, co mnie inspiruje, to zawsze odpowiadam: ludzie i życie. A na koncercie przekazuję emocje wynikające z moich inspiracji, więc jeżeli dostaję zwrotną energię od publiczności, to mamy obopólny niemalże orgazm! Żyć nie umierać! Myślę, że każdy chociaż raz powinien spróbować stanąć na scenie i to poczuć.

Marcin Czyżewski

Polski piosenkarz i muzyk rockowy, obecnie jeden z najciekawszych wokalistów na polskim rynku muzycznym. Na swoim koncie ma już szerokie pasmo sukcesów. Został doceniony zarówno w Polsce, jak i za granicą, m.in. w Los Angeles i przed publicznością prestiżowego klubu muzycznego Anthology w San Diego. Wokalista ma też na swoim koncie udział w wyjątkowym, międzynarodowym projekcie "Poland... Why Not?", gdzie tworzył pod okiem Robba Hoffmana - producenta Michaela Jacksona i Christiny Aguilery.

Współpracował z takimi zespołami, jak: Harlem, Oddział Zamknięty, Sami.

W 2011 r. Marcin przypomniał o sobie, biorąc udział w muzycznym show Polsatu "MBTM Tylko Muzyka". "Hello" Lionela Richie czy "Angels" Robbiego Williamsa w wykonaniu Czyżewskiego wprawiły w zachwyt zarówno jury, jak i widzów programu, dzięki czemu otarł się o zwycięstwo. Obecnie wokalista pracuje nad swoim debiutanckim albumem, tworzy nowe projekty.

autor: Marta Kossecka-Rawicz zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: