NOWY JORK Newsy Kronika polonijna Co, gdzie, kiedy Dobre bo polskie Prawnik Radzi Sport polonijny
USA nowy jork newsy Chcę zagrać Marię Skłodowską

Chcę zagrać Marię Skłodowską

13.07.2013, godz. 02:00
Anna Lakomy
foto:

Anna Lakomy to świetnie rokująca polska gwiazda na amerykańskim firmamencie teatralnym i filmowym. Ostatnio została nagrodzona za rolę w sztuce teatralnej "Biff & Blanche". Ma też na koncie sukcesy filmowe. Zagrała m.in. u boku Gerarda Depardieu. Jej marzeniem jest rola w polskim filmie - chciałaby zagrać między innymi Marię Skłodowską-Curie. Aktorskie losy Ani śledzimy już od jakiegoś czasu. Dziś młoda gwiazda opowiada Czytelnikom "Super Expressu", jak jej rodzina znalazła się w Stanach i jak ona sama realizuje swój amerykański sen.

Zagrałam u boku Gerarda Depardieu

Moi rodzice poznali się w Rzymie - byli uchodźcami politycznymi. Przed wyjazdem do Włoch moja mama Dorota (Piecko) Lakomy pracowała jako reżyser w teatrze katolickim Fen w Elblągu i działała w Solidarności. Przez to, dla swojego bezpieczeństwa, musiała opuścić Polskę. Mój tato Zenon Lakomy pochodzi z Bieszczad. Chciał przez Włochy wyemigrować do Kanady i zamieszkać tam na dziewiczych terenach. Jednak miłość do mojej mamy skłoniła go do pozostania na dłużej w Rzymie. W rezultacie moi rodzice wzięli ślub w kościele św. Anny w Watykanie, a tato musiał nieco zmienić plany.

Moja mama zawsze chciała wyjechać do Stanów i to ona jako pierwsza dostała wizę. I tak we wrześniu 1987 roku pojawiła się w Wielkim Jabłku. Wkrótce po przyjeździe do Nowego Jorku przyszłam na świat - urodziłam się 27 marca 1988 roku. Choć mama mieszkała na Brooklynie, ja urodziłam się w szpitalu na Manhattanie. Bo mama wychodziła z założenia, że sławni ludzie rodzą się właśnie na tej niesamowitej wyspie.

Zdobycie wizy dla taty zajęło parę ładnych lat. Dopiero w lutym 1991 roku mógł do nas dołączyć. Choć rozłąka była dla naszej trójki bardzo trudna, ja i moja mama miałyśmy możliwość odwiedzania taty w Rzymie. Dzięki temu, że często bywałam w Watykanie, zostałam błogosławiona przez Jana Pawła II!

"Pyza" na amerykańskich drogach

Nie pamiętam, którego języka nauczyłam się najpierw, czy angielskiego, czy polskiego. Myślę, że oba języki poznawałam jednocześnie. Jako mała dziewczynka chodziłam do sobotnich polskich szkół dokształcających. Ukończyłam szkołę konsularną i zdałam tam maturę. Bardzo miło wspominam wspaniałą polonistkę, panią Teresę Balcerzak, która była nauczycielką z prawdziwego zdarzenia. Z przykrością muszę stwierdzić, że teraz takich nauczycieli ze świecą można szukać.

Moi rodzice bardzo dbali o to, żebym poznała Polskę oraz polską kulturę. Wysyłali mnie często na wakacje do dziadków. Dzięki temu mam bardzo dobre wspomnienia z Polski.

Pamiętam, jak babcia gotowała kluski śląskie i kopytka. Gdy byłam mała i babcia przylatywała do nas do Nowego Jorku, aby pomóc mojej mamie, na widok tych smakołyków krzyczałam z radości i mówiłam: "Ona jeść będzie". Nic więc dziwnego, że jako mała dziewczyna miałam ksywę "Pyza". Teraz niestety odczuwam brak polskiej kuchni. Jako aspirująca aktorka nie mogę sobie pozwolić na polskie przysmaki, które niestety tuczą. Mam natomiast przepis na pierogi ruskie bez ziemniaków, mąki oraz jajek.

Pierwsza rola - Pocahontas

Kiedy miałam 9 lat, rodzice kupili mi na gwiazdkę elektroniczne pianino, na którym sama zaczęłam brzdąkać. Rodzice uznali, że mam talent, i wysłali mnie na lekcje pianina, które prowadziła pani Dorota Troc. Wkrótce po tym w szkole wystawialiśmy sztukę "Pocahontas" i nauczycielka namówiła mnie, żebym wzięła udział w castingu. Bardzo się wstydziłam, ale ponieważ dobrze znałam piosenki z "Pocahontas", to nawet nieźle mi wyszło i dostałam upragnioną główną rolę.

To była moja pierwsza duża rola, którą mogłam zagrać na scenie przed szeroką publicznością. Przygotowała mnie do niej moja mama oraz nauczycielka gry na pianinie. Ale wkrótce potem mama zadecydowała, że przeniosę się do szkoły katolickiej. Byłam bardzo rozżalona. Pytałam: "Teraz, kiedy jestem taka sławna, to chcesz mnie przenieść do innej szkoły?".

Bardzo lubiłam muzykę, ale też bardzo lubiłam się uczyć. Dlatego wspólnie z rodzicami postanowiliśmy, że pójdę uczyć się tam, gdzie będą kierunki artystyczne, ale również wysoki poziom nauki. Padło na LaGuardia Performing Arts na Manhattanie. Tam pzecież chodziły amerykańskie gwiazdy wielkiego formatu: Jennifer Aniston, Adrien Brody, Robert DeNiro, Dagmara Dominczyk i Nicki Minaj.

Po skończeniu high school zdecydowałam, że skończę psychologię. Ukończyłam University of Connecticut, otrzymałam tytuł naukowy i wielką pochwałę "magna cum laude".

Tęskniłam za sztuką

Po studiach pracowałam jako ekspert od badania rynku, jednak w głębi duszy bardzo tęskniłam za muzyką, sztuką i aktorstwem. Chciałam zacząć ponownie używać swojej lewej półkuli. Z koleżanką stworzyłyśmy Project Social Art. Wymyśliłyśmy i grałyśmy w przedstawieniach, które działy się na żywo, w biały dzień, przy znanych obiektach nowojorskich takich jak Times Square czy biblioteka przy 5 Alei. Tematem naszych przedstawień były problemy, z którymi boryka się społeczeństwo.

Napisałam reklamę społeczną na temat przemocy domowej i wystąpiłam w niej, ma ona teraz ponad 13 tysięcy wyświetleń na YouTube. Właśnie dzięki tej działalności zdobyłam odwagę oraz świadomość, że muszę pozbyć się komfortu pracy w biurze i spróbować sił w filmie i w telewizji.

Zależało mi na aktorstwie z przesłaniem. Ubiegałam się o role w produkcjach studenckich oraz niezależnych. W ciągu roku udało mi się pracować nad ponad trzydziestoma projektami i w wielu z nich grałam główne role. Również w tym samym napisałam, wyprodukowałam, wyreżyserowałam - i zagrałam w nim - mój własny krótki film. Film nosi tytuł "Brave Little Soldier" i jest o kobiecie-żołnierzu, która wraca z Afganistanu z mrocznym sekretem. Moim celem było przedstawienie realiów, jakie panują w wojsku amerykańskim, gdzie jedna trzecia kobiet doświadcza przemocy na tle seksualnym.

Zagrałam u boku Gerarda Depardieu

Moim największym sukcesem, jeśli chodzi o aktorstwo, była rola u boku Gerarda Depardieu w filmie "Welcome to New York" Abla Ferrary. Grałam jego młodą asystentkę w dwóch scenach na początku filmu. Była to moja pierwsza rola w tak dużej produkcji i nie mogę się doczekać premiery filmu, która odbędzie się w przyszłym roku.

Niedawno wyprowadziłam się do Connecticut. Mój mąż dostał ofertę pracy w policji, a mnie trafiła się elastyczna posada w firmie, która zajmuje się badaniem rynku. Dzień zaczynam od analizowania trendów konsumenckich, a resztę dnia spędzam na ubieganiu się o role w produkcjach filmowych. Jeśli trafi się casting, wsiadam do pociągu do Nowego Jorku i staram się spełniać swój amerykański sen.

Marzę o roli w polskim filmie

Mój mąż Wojciech Brodziński urodził się w Polsce i już sobie zażyczył, żeby nasze dzieci urodziły się w Zakopanem, tam gdzie i on się urodził. A moim marzeniem jest zagranie albo wyreżyserowanie filmu o Marie Skłodowskiej-Curie lub innej wielkiej Polce.

autor: Wysłuchała Agnieszka Granatowska zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: