NOWY JORK Newsy Kronika polonijna Co, gdzie, kiedy Dobre bo polskie Prawnik Radzi Sport polonijny
USA nowy jork newsy Brooklyn. Zginął, bo wstąpił w niego diabeł?

Brooklyn. Zginął, bo wstąpił w niego diabeł?

20.11.2013, godz. 02:00
Nóż
foto: Brak agencji

Piekielne sceny rozegrały się w biały dzień na Brooklynie. Cichego, spokojnego wcześniej mężczyznę najpewniej opętał szatan! Oszalały zaczął wymachiwać nożem przed sąsiadami, rzucać butelkami, a następnie groził śmiercią policjantom. Nie reagował na wezwania, by rzucił nóż. Zginął od kuli.

 

Wstrząśnięci mieszkańcy Brooklynu nie mogą pojąć ataku agresji swojego sąsiada
Zginął, bo wstąpił w niego diabeł
Piekielne sceny rozegrały się w biały dzień na Brooklynie. Cichego, spokojnego wcześniej mężczyznę najpewniej opętał szatan! Oszalały zaczął wymachiwać nożem przed sąsiadami, rzucać butelkami, a następnie groził śmiercią policjantom. Nie reagował na wezwania, by rzucił nóż. Zginął od kuli.
Ten dramat miał miejsce w poniedziałek o godz. 3 po południu przy 894 Hart Street w Bushwick na Brooklynie. – Otrzymaliśmy zgłoszenie, że 22-letni mężczyzna zachowuje się agresywnie, zaczepia ludzi, kłóci się z nimi i grozi im nożem. Kiedy oficerowie zjawili się pod wskazanym adresem, napastnik rzucił się na radiowóz z nożem i butelką – relacjonował przebieg zajścia rzecznik lokalnego komisariatu NYPD. – Funkcjonariusze zgodnie z procedurą zaczęli wzywać mężczyznę do porządku i wyrzucenia niebezpiecznych narzędzi, lecz on nie słuchał. Kiedy zaczął iść w ich kierunku, musieli użyli swojej broni – kontynuował rzecznik. Jak dodał, agresywny mężczyzna został trafiony w tułów, rannego przewieziono do pobliskiego Woodhull Hospital, ale lekarzom nie udało się uratować mu życia.
Mieszkająca w sąsiedztwie Lucy Perez, która była jednym ze świadków zdarzenia, powiedziała, że widziała jak mężczyzna niezrozumiale krzyczał i wymachiwał rękami. Zastrzegła, że broni u niego nie widziała, jednak ze strachu stała w dość dużej odległości. – Zorientowałam się, że jest agresywny wobec policjanta i odgraża się. Po chwili usłyszałam strzały: bum, bum, bum – opowiadała Perez. Sąsiedzi 22-latka są zaskoczeni całym zajściem oraz niezwykłym wybuchem agresji. Mówią, że mężczyzna był dotąd spokojny. Często widzieli go rano, gdy siedział na schodach przed domem i pił kawę. – To był naprawdę bardzo cichy człowiek – powiedziała inna sąsiadka, Iris Gonzalez...
SAL

 

Ten dramat miał miejsce w poniedziałek o godz. 3 po południu przy 894 Hart Street w Bushwick na Brooklynie. – Otrzymaliśmy zgłoszenie, że 22-letni mężczyzna zachowuje się agresywnie, zaczepia ludzi, kłóci się z nimi i grozi im nożem. Kiedy oficerowie zjawili się pod wskazanym adresem, napastnik rzucił się na radiowóz z nożem i butelką – relacjonował przebieg zajścia rzecznik lokalnego komisariatu NYPD.

– Funkcjonariusze zgodnie z procedurą zaczęli wzywać mężczyznę do porządku i wyrzucenia niebezpiecznych narzędzi, lecz on nie słuchał. Kiedy zaczął iść w ich kierunku, musieli użyli swojej broni – kontynuował rzecznik. Jak dodał, agresywny mężczyzna został trafiony w tułów, rannego przewieziono do pobliskiego Woodhull Hospital, ale lekarzom nie udało się uratować mu życia.

Mieszkająca w sąsiedztwie Lucy Perez, która była jednym ze świadków zdarzenia, powiedziała, że widziała jak mężczyzna niezrozumiale krzyczał i wymachiwał rękami. Zastrzegła, że broni u niego nie widziała, jednak ze strachu stała w dość dużej odległości. – Zorientowałam się, że jest agresywny wobec policjanta i odgraża się. Po chwili usłyszałam strzały: bum, bum, bum – opowiadała Perez. Sąsiedzi 22-latka są zaskoczeni całym zajściem oraz niezwykłym wybuchem agresji. Mówią, że mężczyzna był dotąd spokojny. Często widzieli go rano, gdy siedział na schodach przed domem i pił kawę. – To był naprawdę bardzo cichy człowiek – powiedziała inna sąsiadka, Iris Gonzalez...

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: