NOWY JORK Newsy Kronika polonijna Co, gdzie, kiedy Dobre bo polskie Prawnik Radzi Sport polonijny
USA nowy jork newsy Brat znanego polskiego boksera służy w ogarniętym zamieszkami Baltimore. Adam Kownacki dla SE: boję się o niego

Brat znanego polskiego boksera służy w ogarniętym zamieszkami Baltimore. Adam Kownacki dla SE: boję się o niego

29.04.2015, godz. 12:57
Łukasz Kownacki
foto:

Brat znanego boksera Adama Kownackiego (25 l.) służy w policji w ogarniętym zamieszkami Baltimore. Stan wyjątkowy z godziną policyjną, powybijane szyby w sklepach i samochodach, spalone radiowozy, ranni – w tym wielu funkcjonariuszy policji – i aresztowani... Po pogrzebie 25-letniego Freddiego Graya, Afroamerykanina, który zginął w trakcie aresztowania, Baltimore ogarnęły brutalne zamieszki. W samym sercu tego piekła znajduje się 23-letni Polak Łukasz Kownacki – brat znanego boksera Adama – służący w tamtejszej policji.

– Martwię się o brata, bo w mieście jest bardzo niebezpiecznie. Protestujący są brutalni, atakują policję, rzucają cegłami, kamieniami... Zamieszki nie cichną... – mówi nam Adam Kownacki. – Rozmawiałem z Łukaszem i jak na razie jego oddział nie jest w terenie, ale w każdej chwili może być wezwany do akcji. Wyznał mi, że czegoś takiego jeszcze nie widział. Mam nadzieję i wierzę z całego serca, że mu się nic nie stanie – mówi zatroskany o brata bokser.

I nie ma co mu się dziwić, bo doniesienia z Baltiomore są bardzo niepokojące. Jak donoszą agencje, zamieszki rozpoczęły się w północno-zachodniej części miasta, niedaleko cmentarza, gdzie w poniedziałek pochowano 25-letniego Graya. Młody mężczyzna doznał uszkodzenia rdzenie kręgowego podczas aresztowania i zmarł.

Rozruby szybko rozprzestrzeniły się na inne dzielnice. Wraz z atakami na policjantów rozpoczęło się również plądrowanie sklepów. Na filmach zarejestrowanych kamerami widać ludzi, głównie nastolatków, którzy nie stosują się do wydawanych przez policjantów poleceń: zamiast się rozejść atakują funkcjonariuszy, rzucają kamieniami, wynoszą towary ze sklepów i skaczą po dachach radiowozów.

Policja odcięła ich kilkusetosobowym kordonem, w którego stronę rzucano kamienie i cegłówki. Rzecznik policji w Baltimore Darryl DeSousa poinformował, że podczas starć rannych zostało co najmniej 15 funkcjonariuszy, z czego dwóch przewieziono do szpitala. Kapitan miejscowej policji Eric Kowalczyk potwierdził, że jeden z nich jest w stanie ciężkim.

Zatrzymano około 30 demonstrantów. DeSousa zapewnił, że policja dysponuje nagraniami wideo, które pozwolą zidentyfikować pozostałych najbardziej agresywnych uczestników zajść.

Po poniedziałkowym wybuchu agresji, burmistrz miasta Stephanie Rawlings-Blake ogłosiła w aglomeracji godzinę policyjną od godz. 10 pm do 5 am przez tydzień. Z kolei gubernator stanu Maryland Larry Hogan wprowadził stan wyjątkowy i wezwał Gwardię Narodową do wsparcia policji.

– Rabunki i akty przemocy nie będą tolerowane - oświadczył Hogan. Mimo to spłonęło m.in. kilka sklepów, radiowóz i nowo wybudowany kompleks opieki dla seniorów.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: