NOWY JORK Newsy Kronika polonijna Co, gdzie, kiedy Dobre bo polskie Prawnik Radzi Sport polonijny
USA nowy jork newsy 9/11... Jak Polacy w Nowym Jorku zapamiętali ten dzień

9/11... Jak Polacy w Nowym Jorku zapamiętali ten dzień

11.09.2013, godz. 17:54
NYC, WTC,
foto:

9/11... Jak Polacy w Nowym Jorku zapamiętali ten dzień

Tomasz Adamek, bokser: – 11 września 2001 roku byłem w Polsce, ale mimo to nigdy nie zapomnę chwili, kiedy usłyszałem głosy dobiegające z telewizji: „W jedną z wież WTC w Nowym Jorku uderzył samolot...”. Na początku nie było jasne, co tak naprawdę się dzieje. Pamiętam, stałem przed telewizorem jak wmurowany, patrzyłem w ekran. Tragedię przeżywałem tak bardzo, jakbym był na miejscu. I myślę, że wiele osób, które były daleko, i tak jednoczyły się z całym Nowym Jorkiem... Dzisiaj, po wielu latach, mam nadzieję, że wszyscy wyciągnęliśmy wnioski z tego, co się wydarzyło. I najważniejsze, byśmy nigdy nie zapomnieli o tych, którzy zginęli i zawsze mieli w modlitwach tych, którzy pozostali...

Danuta Świątek, społecznik, działaczka polonijna: – Tego dnia miałam pójść do pracy na wieczorny dyżur, więc rano spokojnie jadłam śniadanie, gdy zadzwonił mój mąż... – Koniecznie włącz telewizor! – wołał przez słuchawkę. Chwyciłam pilota i po chwili zobaczyłam na ekranie wieżowiec, z którego unosił się gęsty dym. – Tragiczny wypadek czy terroryści? – zastanawialiśmy się na głos. Nie dowierzałam własnym oczom... Strasznie zdenerwowałam się, gdy dowiedziałam się, że samolot uderzył też w Pentagon. Rozpłakałam się... Ameryka miała być przecież rajem, położonym daleko od krajów, gdzie toczą się konflikty. Zdążyłam zadzwonić do moich rodziców w Polsce, a potem telefon przestał działać...
Krystyna Myssura, pracownik stanu NY: – Akurat tego dnia miałam iść do pracy później, bo odbierałam męża z lotniska. Wchodziłam na prom ze Staten Island na Manhattan i zobaczyłam jak drugi budynek został zaatakowany! Oczywiście, prom nie odpłynął... Nie było też żadnych połączeń komórkowych. Wracając do domu usłyszałam od obcej osoby, że zaatakowali Pentagon. Wtedy pomyślałam, że to wojna, atak na USA... W domu oczywiście od razu pobiegłam do telewizora. Był u nas znajomy, który razem z moim mężem był w podróży i nie mogliśmy go odwieźć, bo wszystkie mosty były pozamykane. Później pracowałam w „centrum rodzinnym” zorganizowanym na Manhattanie – gdzie pod jednym dachem pomocy udzielały wszystkie urzędy miejskie, stanowe i federalne. Rozmowy z rodzinami były bardzo dramatyczne i bolesne... Przez długi czas po tej tragedii miałam straszliwe sny.


Sławek Kulesza, właściciel sklepu ze sprzętem AGD na Greenpoincie: – Mieszkałem wtedy w Bayonne w New Jersey i normalnie w momencie ataku znajdowałbym się w drodze do pracy właśnie w okolicy WTC! Jednak tego dnia moja żona była chora i wyjechaliśmy z domu pół godziny wcześniej. Podrzuciłem ją do lekarza na Środkowy Manhattan, a potem pojechałem do pracy na Maspeth, gdzie prowadziłem wtedy agencję. W pewnym momencie przyszedł klient i mówi, że jedna z wież World Trade Center się pali. W pierwszej chwili pomyślałem, że 10 rano, a on już jest pijany... Później przyszedł ponownie i powiedział, że druga wieża runęła. Wtedy próbowałem obejrzeć jakiś program w telewizji, ale nic nie działało. Wiedziałem już, że coś się stało, ale przez dłuższy czas nie było wiadomo jak poważna jest sytuacja. Nawet kiedy poznałem przebieg zdarzeń, to na początku trudno było uwierzyć w to wszystko. Oczywiście do domu tego dnia nie mogliśmy wrócić. W ataku na WTC zginęła moja znajoma, z którą chodziłem do szkoły...


Stanley Bąk, kierowca limuzyny: – Wiozłem jedną ze znajomych wokalistek z New Jersey na lotnisko La Guardia, gdyż tego dnia wracała do Kalifornii. Chwilę po tym, jak pierwszy samolot uderzył w budynek WTC wjeżdżałem właśnie na Washington Bridge. Odruchowo spojrzałem w prawo i zobaczyłem dym na Dolnym Manhattanie! Zadzwoniłem do kolegi, który włączył telewizję i powiedział, że samolot uderzył w budynek WTC. Nie wiedziałem jednak nic więcej i zgodnie z planem zawiozłem znajomą na lotnisko. Tam dowiedzieliśmy się szczegółów. Nic już nic nie latało, więc wróciliśmy do New Jersey. Droga powrotna zajęła nam 6 godzin. Zamach 11 września to była wielka tragedia i dramat dla całego świata. Lubiłem okolicę World Trade Center. Bardzo często podwoziłem tam klientów jak jeszcze pracowałem na żółtej taksówce.


Darek Konefal, sprzedawca w Deli na Greenpoincie:
– Byłem akurat w swoim mieszkaniu na Greenpoincie. Oglądałem Chanel 4 od momentu, kiedy rozpoczął transmisję na żywo z miejsca zdarzenia i jednocześnie rozmawiałem z rodziną przez telefon. Wtedy jeszcze nic nie było wiadomo. Jak zobaczyłem w telewizji, że pierwszy budynek się zawalił, to wyjrzałem przez okno, gdyż z okna mojego pokoju wieże były doskonale widoczne. Nie wierzyłem własnym oczom, kiedy spojrzałem w tamtą stronę i ujrzałem, że jednej z nich nie ma! Czułem się okropnie w tamtym momencie. Później dowiedziałem się, że zginęła tam jedna z moich koleżanek. Wielu nowojorczyków straciło wtedy swoich bliskich. To była straszna tragedia...


Elżbieta Baumgartner, zastępca przewodniczącego rady dyrektorów Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej:
– Myślę, że obecne odczucia są ważniejsze od tych, które towarzyszyły mi 12 lat temu. Teraz mogę powiedzieć, że atak na WTC miał poważniejsze skutki dla Ameryki niż wydawało się w chwili, gdy padały wieże i płonął Pentagon. 11 września 2001 roku byłam pewna, że Ameryka natychmiast podniesie się po ciosie zadanym przez islamskich terrorystów, że szybko znajdziemy winnych, że natychmiast odbudujemy bliźniacze wieże, tylko mocniejsze i wyższe, jako symbol nieugiętego ducha Ameryki, że wzmocnimy nasze granice i szybko staniemy się niezależni od arabskiej ropy. To nie nastąpiło. Osamę bin Ladena złapano dopiero w ubiegłym roku, gdy dochował się wielu następców. Przez 12 lat nie odbudowaliśmy nawet World Trade Center. Szybko zapomniano o konieczności niezależności energetycznej. W nowojorskim metro ciągle jesteśmy straszeni: „See something, say something”, jakby wróg czaił się za rogiem. Na stacjach kolejowych zamknięto przechowalnie bagażu, do muzeów nie wolno wchodzić z małym plecakiem. Na lotniskach prześwietlają nas na bosaka, z rozstawionymi nogami i z rękami do góry, a młodych Muzułmanów w imię politycznej poprawności specjalnie do kontroli wybierać nie wolno.
Ameryka zapomniała, że terroryści zwyciężają, gdy sieją terror. A terror sieją tylko wtedy, gdy ofiara daje się sterroryzować. Poprzednio przewodząca światu Ameryka jest nadal wystraszona...


Zebrali: Marcin Żurawicz, Anna Salamon, Agnieszka Granatowska

tagi: 9/11 NYC WTC
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: