NOWY JORK Newsy Kronika polonijna Co, gdzie, kiedy Dobre bo polskie Prawnik Radzi Sport polonijny
USA nowy jork kronika polonijna Chciałam przeżyć przygodę i posmakować lepszego życia

Chciałam przeżyć przygodę i posmakować lepszego życia

02.06.2013, godz. 10:18
Anna Sypniewski-Kowalewski
foto:

Anna Sypniewski-Kowalewski od 1985 roku prowadzi Agencję AJ Service INC. Do Stanów przyjechała w latach 70., by przeżyć przygodę i zaznać lepszego życia.  Założyła własną agencję, by pomagać rodakom w sprawach podatkowych i finansowych, takich jak księgowość, prowadzenie firm, tłumaczenia, asysta w amerykańskich urzędach. Na łamach "Super Expressu" pani Ania opowiada Czytelnikom, jak realizował się jej amerykański sen.

Pierwsze śniadanie w McDonaldzie

Na przyjazd do Stanów zdecydowałam się w latach 70., kiedy byłam młodą dziewczyną. Jak każdy młody człowiek miałam głowę pełną marzeń. Wiedziałam, że w Stanach będę mogła przeżyć prawdziwą przygodę oraz posmakować lepszego życia. Pamiętam dokładnie pierwszy mój dzień w Stanach i śniadanie w niedostępnym w Polsce w tamtych czasach McDonaldzie. Wówczas to śniadanie było bardzo wykwintne, no i McDonald był wtedy dla mnie luksusową restauracją. Było to dla mnie wielkie przeżycie. O tym, że będę mieszkała poza granicami Polski, marzyłam od dziecka. A o tym, że będzie to Wielkie Jabłko, przekonałam się już tuż po wylądowaniu na nowojorskim lotnisku. To miasto ma niesamowitą magię, która przyciąga jak magnes.

Najważniejsza na emigracji jest edukacja

To, że tuż po pojawieniu się na obczyźnie zdecydowałam się na pójście do szkoły, było najlepszą moją decyzją. Skończyłam The Citone Institute on NJ. W latach 70. nie było łatwo świeżym młodym imigrantom znaleźć szkołę. Ja miałam szczęście i mój przyjaciel odpowiednio pokierował moje kroki. To właśnie on uświadomił mi, że powinnam zdobyć odpowiedni zawód, zgodny z moimi zainteresowaniami. W tym czasie, kiedy ja przeleciałam do Stanów, było mało młodej Polonii, więc trudno było zdobyć niezbędne informacje dotyczące edukacji lub jakiekolwiek inne wsparcie. Była to ciężka droga do wybicia się, dotarcia do odpowiedniej szkoły. Cieszę się, że mnie się udało.

Wszystko zawdzięczam ciężkiej pracy

To, co mam dziś, osiągnęłam ciężką pracą. Często zdarza się, że pracuję 7 dni w tygodniu. Odmawianiem sobie wakacji, co nie ukrywam odbija się na mojej rodzinie, nad czym cały czas ubolewam. Dziś prowadzę własną agencję i pomagam Polonii odnaleźć się na amerykańskiej ziemi. Prywatnie mam dorosłego syna, który po skończeniu studiów postanowił zamieszkać w Polsce. Moimi domownikami są również moje psy. A mam ich pięć.

Swój amerykański sen realizowałam poprzez ciężką pracę i naukę. Pomogły mi w tym wrodzony upór, chęć do nauki i poznawania nowych ludzi. Każdy na swojej drodze poznaje osoby, które zapamiętuje na całe życie, nawet jeśli spędzi z nimi dzień lub dwa. Dlatego dziś, prowadząc własną agencję, każdego klienta traktuję indywidualnie, pamiętam i znam ich imiona, członków rodziny, często pamiętam historię ich pobytu w USA. A takie zbliżenia procentują.

Zwyczajny dzień spędzam za biurkiem

Mój zwyczajny dzień w okresie podatkowym spędzam od rana do wieczora za biurkiem. Staram się pomóc moim klientom, tak aby wszystkie sprawy podatkowe były załatwione kompetentnie i zgodnie z prawem. Poza okresem podatkowym wiele czasu poświęcam na pomoc zwierzętom. Jest to moją prawdziwą pasją. Powiedzenie Marka Twaina towarzyszy mojemu życiu, "Jeśli przyjmiesz do siebie zabiedzonego psa i sprawisz, że zacznie mu sie powodzić - nie ugryzie cię. Na tym polega zasadnicza różnica między psem a człowiekiem". Gdybym otrzymywała dolara za każdy uśmiech, który na mojej twarzy pojawia się dzięki zadowoleniu zwierzaków, byłabym milionerką...

Marzę o wolnym czasie

Chciałabym mieć więcej wolnego czasu dla siebie, by móc spędzać go z rodzicami i synem. Kolejnym marzeniem czekającym w kolejce na realizację jest znalezienie czasu na kontynuowanie edukacji. W tym roku jestem w trakcie realizacji swojego długo spełniającego się marzenia.  Wraz z moim siostrami: Małgorzatą Jargilo i Katarzyną Malec planujemy rozszerzyć naszą działalność i pomagać rodakom również na słonecznej Florydzie. Dotychczasowymi moimi największymi sukcesami są setki zadowolonych klientów, niezależność finansowa, wspaniała rodzina i setki uratowanych zwierząt.

autor: Wysłuchała Agnieszka Granatowska zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: